Podróże .. spotkanie z Mikołajem
|
czytane: 379 data: 2008-12-05 autor: Barbara Styczeń |
Wersja do druku |
![]() |
Nasze życie jest jak prasadam, które można przyjmować codziennie z apetytem, jeżeli będziemy budzić się każdego poranka z poczuciem niedosytu.
Ignorancja, widzimy na zewnątrz, otacza nas ze wszystkich stron.
Bhaktowie, świadomi praw świata materialnego chowamy się w wiedzy wedyjskiej.
Nie jest łatwo – teksty, zasady, instrukcje, autorytety … aby tym żyć trzeba jeszcze realizacji praktycznej w codzienności, tu i teraz, w polskiej mentalności społecznej.
Mam już też swój świat pseudowedyjski sklecony z ośmioletniego doświadczania bhakti. Angażuję wszystko co dobre i złe w poszukiwaniach aby nie przegapić momentu gdy inteligencja zacznie działać na zrozumienie czym jest miłość Kryszny i jak ją rozwijać.
Oddzielamy czystych od nieczystych, karmitów i wielbicieli, tych na zewnątrz i wewnątrz życia świątynnego…
Łatwo rozróżnić wroga na zewnątrz i podjąć z nim walkę. Trudniej rozpoznać wroga od wewnątrz, nawet objawy ciężko dostrzec.Ignorancja zaczyna się niepostrzeżenie – cierpienie, smutek, zazdrość, gniew …
Widzimy w innych, w rodzinie, u przyjaciół, na ulicy … jak jest gdy choroba zwycięża.
Widzę nieczystego, ale serce odczuwa tylko jego cierpienie.
Jak to się stało? Na ile odepchnął bliskich i tych którzy chcą pomóc, a na ile inni dołożyli cierpienia?
Zawsze działa tylko jedno lekarstwo – poświęcić czas jaki jest nam dany, tak bardzo personalnie, tylko dla tej osoby, pokazać czym jest miłość, resztę zrobi Kryszna.
Trzeba się spieszyć bo czas nam dany to trwanie błogosławieństwa, łaski, współczucia… do momentu gdy pojawia się zazdrość, gniew, smutek…Oba równie silne tylko że skutki różne, a straty nie do odrobienia.
Dla wszystkich kojących cierpienie na nadchodzące święta.
Dalej życie dopisze teksty, mój czas na artykuły się skończył.
PS. Ten Pan ze zdjęć ma na imię Mikołaj






