Kilka refleksji Rupy Manjari dd. na zakończenie roku 2010 z Harinamem

czytane: 425 data: 2010-12-29
autor: Rupa Manjari dd.
Wersja do druku

Nastał grudzień, w tej części naszego świata to nie jest najprzyjemniejszy okres, chociażby pod względem atmosferycznym. Zimno, śnieg i do tego codzienne problemy materialne zamykają mnie w skorupie "najchętniejnicnierobienia".... bo przecież moje zmartwienia i problemy egzystencjalne są takie ważne. Tym bardziej trudno jest czasem wygrzebać się spod ciepłej kołderki i popracować, powalczyć dla Krsny. Czasami udaje mi się przekonać  uparty umysł, dla kogo i po co to robi, więc wtedy wyraża chęć współpracy.

Tym razem, widząc śnieg za oknem, było mi ciężko przekonać tego gościa - umysł (który nade wszystko uwielbia ciepełko i wygodę), że dzisiaj po pracy, po marznięciu na przystankach, pójdziemy jeszcze raz pomarznąć, zrobimy jeszcze jakieś słodycze ( tajną broń Pana Caitanji) i dobrowolnie zrezygnujemy z pieleszy domowych. Ale wytłumaczyłam temu, chwilowo jeszcze wrogowi, że ta walka jest nade wszystko opłacalna, że jest z góry skazana na sukces. Tak jak walka Arjuny na Polu Kuruksetra (ha! to też było w grudniu!) miała  przewidziany wynik, tak nasza walka dla Kryszny, pod dowództwem Pana Caitanji, jest również walką wygraną.

Nie walczymy dzisiaj w krwawy sposób (bo nasza broń to maha mantra i prasadam), ale i tak jesteśmy na polu walki. Ten ruch Pana Caitanji, w Kali yudze, jest opisany w śastrach jako okres złoty i zwycięski i żadne nasze mniejsze lub większe chwile zwątpienia tego nie zmienią. Jedynym wyborem jaki mamy, jest uczestniczenie w tym zwycięskim pochodzie, lub zaangażowanie się po stronie „wroga”. W czasie wojny nie ma kwestii bycia neutralnym. Jeśli walczymy po stronie Kryszny, to choćbyśmy walczyli nieudolnie, bez aplauzu, to ostatecznie walczymy dla strony zwycięskiej.

Kiedy nachodzą mnie chwile zwątpienia i brak mi ochoty na walkę na pierwszej linii frontu, czy na tyłach, to przypominam sobie magiczne zdanie z Bhagavad Gity:

yatra yogesvarah krsno, yatra partho dhanur-dhara
tatra srir vijayo bhutir dhruva nitir matir mama

„Gdziekolwiek jest Kryszna, mistrz wszystkich mistyków, i gdziekolwiek jest Arjuna, najlepszy spośród łuczników, tam z pewnością będzie również zwycięstwo, pomyślność, moralność i niezwykła siła. Takie jest moje zdanie”.

Arjuna wybrał Krysznę, a dziadek Bhishama wybrał stronę przeciwnika. To oczywiście tylko rozrywka Kryszny i lekcja dla nas. Bhishma jest tak oddanym wielbicielem Kryszny, że poświęcił wszystko: tron, życie rodzinne i największe ze wszystkiego - honor kszatrji, wojownika. Wolał być źle zrozumianym przez historię, wolał stracić sławę, byleby zadowolić Krysznę. Bo Kryszna wiedział, że Bhishma robił to dla nas, dla innych wielbicieli. W Tej słodkiej rozrywce Bhishma dał nam lekcję, że walka bez Kryszny prowadzi nawet największych, najpotężniejszych mahajanów do przegranej. Walka po stronie Kryszny jest zawsze zwycięska.

Jak dużo dowodów jeszcze mi trzeba, żeby to zrozumieć, żeby z entuzjazmem opowiedzieć się po właściwej stronie? Czasami pocieszam się, że pójście do " kościółka" w niedzielę i zjedzenie uczty ofiarowanej Krysznie już zalicza mnie do wygranych. Niestety szary, codzienny dzień szybko weryfikuje moje myślenie. Problemy materialne bardzo łatwo ściągają moje górnolotne myślenie na ziemię. Ale przecież Arjuna nie zamartwiał się tym, że na polu bitewnym nie jest ładnie. Więc zamiast skupiać się na narzekaniu, lepiej skierować energię na doskonaleniu sztuki przyciąganiu ludzi do Kryszny.
Nastrój defetyzmu to rozproszenie energii - widzenie całego ptaka i jeszcze tego co wokół.  A zaufanie Krysznie i oddanie to koncentracja na oku ptaka. Takie działanie musi zakończyć się sukcesem. I Kryszna cały czas to pokazuje.

Wysiłek bhaktów z Harinamu nie zawsze jest walką łatwą i przyjemną. Czasami niektóre walki wyglądają na przegrane. Czasami na program przychodzi mniej ludzi niż zwykle. Czasami jest za zimno...

Kiedy mały Nimai miał cztery latka był bardzo ruchliwym dzieckiem. Biegał tu i tam i wszędzie, gdzie się pojawiał roztapiał serca ludzi soją urodą i słodyczą. Każdy chciał Panu coś dać, a mały Nimai brał wszystko w Swoje rączki i zanosił sąsiadkom Swojej mamy Sacidevi, których jedynym zajęciem było intonowanie Świętych Imion Kryszny.
I tak sobie myślę, że jeśli moim jedynym pragnieniem będzie szerzenie chwał Świętego Imienia, to mały Nimai się o mnie zatroszczy.

Nie traćmy czasu na narzekanie i inne, równie przyjemne „rozrywki”. Jeśli mamy choć cień pragnienia zrobienia czegoś dla Kryszny, to jakakolwiek pomoc w organizowaniu programów otwartych jest mile widziana.

Zaangażowanie bhaktów z grupy Harinam i przede wszystkim Dvarakacyuty Prabhu, który jest motorem całego działania, jest nie do opisania.
Jeśli nie macie chęci oderwania się od sobotniej Familiady, Tańca z Gwiazdami (czy co tam jest aktualnie na topie) to ofiarujcie chociaż mała część Waszych ciężko zarobionych pieniędzy na wsparcie tej inicjatywy. To będzie małym wkładem na powiększenie arsenału broni Pana Caitanji. A to już jest walka po właściwej stronie.

Składam pełne szacunku pokłony wszystkim walczącym w armii Kryszny.

W.s.

Rupa Manjari dd.

GALERIA

KOMENTARZE



foto galeria

Spotkanie z Kulturą Starożytnych Indii -Wrocław 19.05.2012

Na forum

Spotkanie z Kulturą Starożytnych Indii -Wrocław 19.05.2012
Zobacz najnowszy postinfo
madhava
wczoraj, o 22:54

Podsumowanie akcji "Harinam dla każdego" maj 2012
Zobacz najnowszy postinfo
madhava
wczoraj, o 22:47

Prośba o wsparcie "Serwer Harinam.pl 2012"
Zobacz najnowszy postinfo
REDAKCJA
wczoraj, o 13:07

akcja "Harinam dla każdego" - edycja maj 2012
Zobacz najnowszy postinfo
REDAKCJA
wczoraj, o 11:45

Sławni wegetarianie
Zobacz najnowszy postinfo
Purnaprajna
wczoraj, o 10:47

Wyszukiwarka



online: 7