Indie moje serce - cz.I Mayapur

czytane: 2145 data: 2007-04-10
autor: Bhn.Basia Styczeń
Wersja do druku
Nie mogłam doczekać się tego wyjazdu do Indii. Viszesia z francuskiego New Mayapur, gdy wysłuchała mojego żalu podczas ubiegłorocznego pierwszego pobytu w świętej ziemi, stwierdziła że nagrodą za tęsknotę i rozłąkę jest zapomnienie czasu rozstania i przyjęcie powrotu bhakty z jeszcze większą czułością i opieką. Chciałam bardzo aby tak się stało. Pierwszy pobyt w Indiach tkwił we mnie bardzo silnie przez cały rok i bardzo męczyłam przyjaciół opowieściami o pięknie Mayapur i Vrindavan. Na kilka tygodni przed wyjazdem nie ruszałam sie już z mojego rancha leśnego przygotowując umysł do odbioru nowych wrażeń. Tym razem towarzyszyła mi dzielnie w podróży Madhuri. Już sama podróż jest wyzwaniem - 38 godzin przemieszczania się samolotami, autobusami czy samochodami konfrontuje rzeczywistość z pragnieniami.

Docieramy do Delhi gdzie pojawia się pierwsza radość, spokojne charaktery podróżujących tym lotem, w większości pasażerów hinduskich dopełnia się ciszą,ciepłym klimatem i zieloną soczystą przyrodą pomimo miejskich warunków. Opóźniony lot do Kalkuty i przed wejściem na lotnisko, wyczekujący od kilku godzin nasz przyjaciel Mahasrnga z żoną. Szybki załadunek do samochodu przy asyście policjantów popędzających każdy pojawiający się pojazd. Teraz trzeba wyłączyć myślenie europejskie aby bez konfliktu dla umysłu przetrwać, a najlepiej cieszyć się życiem świętych miejsc. Te ostatnie godziny podróży nie odczuwam już zmęczenia, szczęście z powrotu i widok przyjaciół wlewają się do mojego umysłu, pojawia się wrażenie jakbym nigdy stąd nie wyjeżdżała. Teraz już tylko ode mnie zależy czy nie stracę żadnej sekundy tego pobytu.

W domu Mahasrngi cała rodzina otacza nas szybko opieką, oczywiście zacznamy od prasadam, które codziennie jest tak obfite, że do końca pobytu w Mayapur zastanawiam się gdzie to wszystko mieszczę. Dom Srngi jest zawsze otwarty dla każdego gościa więc nie dziwi mnie, że zagląda tutaj codziennie Jayadev, który pobudzając nasz entuzjazm przeobraża bhajan w niezapomniane emocje. Ulubieńcem jest także Kavicandra Maharaj, który pod pretekstem wieczornych rozmów z ciekawością zagląda w garnki kuchenne. Pierwszy tydzień pobytu zakończy się Gaura Purnimą więc codziennie udajemy się na całodniowe wyprawy odkrywając historię tego regionu. Ekipa powiększa się gdy docierają Gauranga i Amoga z żoną Mohini, a kilka dni poźniej Dorotka z Kamadhenu. Teraz już jesteśmy silna grupą wspieraną przez kolejnych ochotników różnych narodowości więc codzienne harinamy w wioskach stają się wyprawą muzyczną Świętego Imienia, a gdy nadchodzi dzień gotowania uświadamiam sobie, że wyjazd stąd będzie dla mnie nie do zniesienia. Codzienne wyprawy w głąb wysp unoszonych na płynącej szerokim korytem Matki Ganges przenoszą nas w czasy pobytu Pana Gaurangi. Odkrywamy małą świątynię, w której czczone są ciągle bóstwa towarzyszy Pana Gaurangi. Zgarbiony staruszek, lokalny pujari dzięki szczególnej przyjaźni z Mahasrngą pozwala nam nie dość że podejść do bóstw, to jeszcze otrzymujemy łaskę dotknięcia ich stóp. Powinniśmy szybko opóścić świątynię gdyż właśnie jest dzień pojawienia się Matki Gangi i grupy pielgrzymów z Maharajami oblegają świętynię, ale staruszek zaprasza nas na prasadam osobiście nakładając go nam na talerze. Kolejna lekcja pokory w służbie oddania powala moje ego. Emocjom nie ma końca gdy docieramy do miejsc poświęconym Panu Sivie, Pana Nrshimhadevie, domu Bhaktivinoda Takura, miejsc spotkań i rozrywek Pana Gaurangi i Jego towarzyszy. Można tutaj poczuć nastrój każdej rozrywki, choćby zaznać towarzystwa Jaganatha w pięknej świątyni chronionej przez Pana Sivę zamieszkującego pod drzewem banianowym. Czuję obecność Gospodarza opiekującego się każdym wielbicielem przybywającym do Niego w odwiedziny. Na terenie świątyni założonej przez Baktisiddhantę Sarasvatiego Thakura znajduje się ułożone z głazów przywiezionych z Govardan wzgórze, a sąsiadujące kundy to Radha i Syama tożsame z Vrindavan. Kolejny skrawek ziemi to kolejna medytacja w miejscu pojawienia się Pana Advaity, Pana Gadhadara i Pana Srivasa. Jednak rozklejam się kompletnie pod drzewem nim gdzie pojawił się Pan Gauranga. Teraz już zjawiam się tutaj każdego dnia chcąc zatrzymać czas i zostawić cząstkę siebie na zawsze.

Codzienne powitanie bóstw i poranny program w ciągle zwiększającym się tłumie wciąż przybywających pielgrzymów wzmaga nastrój radości i powagi święta. Budowane namioty festiwalowe i stragany handlowe uświadamiają jak licznie obchodzone jest wydarzenie pojawienia się Pana Gaurangi. W ubiegłym roku, w ciągu trzech dni przewinęło się 1,5 mln pielgrzymów więc w tym roku gospodarze z jeszcze bardziej różnorodnymi dekoracjami przyjmują wielbicieli. Codzienne koncerty i przedstawienia na scenach festiwalowych wypełniają czas tak intensywnie że wieczór poprzedzający święto staje się apogeum emocji przeżyć. Wybieram się na spacer do sąsiadujących świątyń Gaudia Math gdzie porywa mnie muzyka kapeli bengalskich aby za chwilę znaleźć się wśród zapraszjących do wspólnego tańca hindusek. Dzień Gaura Purnima jest właściwie kontynuacją poprzedzających wydarzenie wieczorów gdy bhajany trwają całe noce festiwalowe. Każdy unoszony jest falą radości ganiając za ucztą czy oczekując w kolejce na abiszek przy ołtarzach zbudowanych przy świątyni na tę wyjątkową okazję. Uwijamy się z Madhuri aby zdążyć dopchać się do wszystkich ołtarzy z przygotowanymi tacami owoców i kwiatów w prośbie o błogosławieństwo dla całej Jatry polskiej.

Ciągnie mnie jednak do domu Pana Gaurangi ,więc pomimo późnej pory rykszą przedzieramy się przez tłumy pielgrzymów. Na miejscu większość pielgrzymów zasypia w światynnych salach i tylko nieliczni porządkują plac po uczcie, ale Pan Gauranga jeszcze nie śpi z rodzicami więc proszę hinduskę o miotłę i nie zwarzając na ogłupiałe miny pujarych ruszam po łaskę służby sprzątania. W zamian zaskoczona jestem zaporoszeniem na maha prasadam. Gdy zaglądam tu w kolejnych dniach pujary czaka już na mnie z prasadam, jaka ulga – wreszcie czuję się jak w domu.

Zobacz galerię cz.I

Zobacz galerię cz.II

Skomentuj artykuł




foto galeria

Spotkanie z Bhakti Jogą - Wrocław 04.11.2017

Na forum

Wyniki dystrybucji książek Śrila Prabhupada w 2017 roku
Zobacz najnowszy postinfo
REDAKCJA
16 gru 2017

Odszedł bhakta Władek Anioła
Zobacz najnowszy postinfo
Trisama
10 gru 2017

Sprzedam kompletne Srimad Bhagavatam i Caitanya Caritamrita
Zobacz najnowszy postinfo
Nrsmha108
12 lis 2017

Dusza- czy duchowa
Zobacz najnowszy postinfo
Pavana Caitania
7 lis 2017

Festiwal Nama Hatta 2017
Zobacz najnowszy postinfo
Trisama
14 sie 2017

Wyszukiwarka



online: 3