Indie moje serce Część II- Życie w świętym dham

czytane: 2043 data: 2007-04-28
autor: Bhn. Basia Styczeń
Wersja do druku
Rasamayi i Shanti

Nie wiem do dzisiaj dlaczego tak długo odkładałam wyjazd do Indii. Przyjęłam zaproszenie od Rasamayi już od pierwszego touru, a potem gdy rozpoczęli z Shanti studia w Mayapur jej propozycja przeobrażać zaczęła się w prośby, a następnie w namawianie, aż ostatecznie zniecierpliwiona zaczęła mnie poganiać w podjęciu decyzji obawiając się, że zmiany postępujące w Indiach zatrą właściwą kulturę i historię tak bardzo nam potrzebną do bhakti.

Nie rozumiałam o co jej chodzi, bo przecież dla mnie nic nie było w stanie zmienić starożytnego wymiaru kultury indyjskiej. I tak inne ważne sprawy zmieniały kolejność realizowanych pragnień do momentu, gdy Rasa stwierdziła, że kupi mi bilet na przyjazd w październiku.

To był argument zmuszający mnie do myślenia zwłaszcza, że właśnie byłam po pobycie u katalońskich przyjaciół, którzy mieli odwzajemnić wizytę w sierpniu i ciągle skupiona na życiu w samochodzie z przerażeniem odebrałam wizję kolejnego wyjazdu. Obiecałam stanowczo Rasie, że we wrześniu podam jej termin mojego przyjazdu do Mayapur. Tak naprawdę chodziło tylko o zmianę priorytetu dla własnych potrzeb, bo od momentu ustawienia na pierwszym miejscu pragnienia spotkania z Gaura Nitay i Radha Kryszna scenariusz wydarzeń nabrał tak szybkiego tempa, że każdy kolejny dzień był przygotowaniem do realizacji tego celu, im bardziej o tym myślałam tym większa tęsknota opanowywała uczucia.

Pierwszy wyjazd jak na koniec świata bez powrotu, więc uporządkowanie spraw majątkowych, przygotowywanie córek na życiowe ryzyka, aż do prośby zaprzyjaźnionych współpracą „żabojadów” o opiekę dla córek gdyby mi się coś przytrafiło, w następstwie której została mi wymalowana czerwonym flamastrem kropka na czole jako antidotum na moje obawy.

Decydując się na samotny wyjazd jak zwykle wiedziałam, że nie interesuje mnie aspekt turystyczny, ale szansa na życie w świętym dham. Prabhupad przeliczył, że jeden rok w Indiach to dziesięć lat pracy duchowej w zachodniej cywilizacji. Tak więc w Mayapur otrzymałam na wyposażenie rower, któremu zawdzięczam szybką adaptację zwłaszcza, że Rasa z Shanti mieszkają poza ISCKON-owym miasteczkiem i na codzienne programy trzeba było przedostać się przez wioskę i las. Należało opanować system powrotu do domu na osiemnastą, gdyż słońce zachodziło w tempie gaszenia światła, a ryzyko poruszającej się samotnie kobiety wiąże się z niepotrzebną prowokacją.

Bengal jest pięknym rolniczym regionem, a matka Ganga rozlewa się deltowatym ujściem utrzymując ziemię i ludzi. Znana mi jest dobrze świeżość czystego powietrza natury jednak tutaj odkrywam, że ono pachnie własnym zapachem, wszystko pachnie, ludzie też, co zauważam przemieszczając się zatłoczonym autobusem. I te odprasowane na kant koszule i spodnie mężczyzn oraz we wszystkich kolorach tęczy wykrochmalone sari kobiet mieszające się z najuboższymi nie posiadającymi niczego, taki widok ma ulica. Chociaż Vrindavan jest miastem, gdzie pięć tysięcy świątyń wraz z architekturą pozostałości budowli, świadectwa perfekcji stylu, tętnią własnym rytmem , życie ulicy jest podobne.


Chciałabym opisać codzienność mieszkańców, co jest najlepszą szkołą pokory i szczęścia dla mojej uwarunkowanej natury, może gdy kiedyś myśli przekształcą się w słowa te wspomnienia komuś sie przydadzą, na razie ten rozdział zostawiam na przyszłość.


Miłość obliguje

To motto Mahasrngi. Modliłam się, aby drugi pobyt przyniósł możliwość chociaż nieznacznego służenia waisznawom w świętym dham, miałam szczęście, znalazłam się w rodzinie Mahasrngi. Wiedziałam, że odbiorę właściwą lekcję służenia Krysznie, bo po jedenastu latach życia w Mayapur działalność Mahasrngi udowadnia wartość pragnień i celów, jakie można osiągnąć stawiając wszystko na służenie wielbicielom. On w młodości tak zawierzył swoje życie Krysznie, że każdego dnia wrażliwość na zjawiającego się w progu domu lub zaobserwowanego na zewnątrz potrzebującego skupia natychmiast jego uwagę i pomocne działanie.

Obserwuję, jak od rana w rozbudowywanym domu miesza się sporo pracowników uwijających się z materiałami.To ciekawe studia, analizować jak reagują pojawiający się bengalczycy cierpliwie usadawiający się na schodach saloniku, bez widocznego pośpiechu nieruchomieją, spodziewając się długiego oczekiwania w kolejce i chociaż przybywali pierwsi, to wpadający wielbiciele ISCKON-owi, nie zważając na właściwość sytuacji, załatwiają swoje sprawy już od progu domu.

Ktoś potrzebuje lekarstwa, ktoś chciałby skorzystać z noclegu, inny potrzebuje mebli, ktoś biletu do Puri albo wymienić walutę. Jest pora śniadaniowa więc wszyscy są częstowani znanymi ze smakowitości cudami sztuki kulinarnej, przychodzi jeszcze krawiec bo ktoś pytał o jedwab. Planowanie w czasie jest bezużyteczne w tutejszych warunkach. Przejazd ulicą jest właściwie ciągłym zatrzymywaniem się na rozmowę z ciągle kłaniającymi się tutejszymi mieszkańcami. Okazana pomoc w leczeniu, kupieniu ziemi, wybudowaniu domu, wyposażaniu ludzi w koce i ubrania, zwłaszcza po powodzi czy obdzielanie najbiedniejszych ryżem to tylko drobna cząstka wymienianych czynności z codziennego rozkładu dnia Srngi.

Wieczorem znika na chwilę, by zanieść strażnikom ciepły napój. Gdy jedziemy z rykszażami - kolejne planowanie gotowania uczty dla nich, aby wspomóc ich w biedzie.

Dzisiaj jadę rowerem, zrobimy zdjęcia zainstalowanych pomp na wodę. Co chwilę zatrzymanie na rozmowę z napotykanymi mieszkańcami. Zatrzymujemy się na chwilę w domku jak szałas poskładanym z gałęzi, gdzie mieszka młode małżeństwo z dwójką dzieci i rodzicami. Jedno pomieszczenie z dużym łózkiem, paleniskiem, kilkoma naczyniami i półką dla Bóstw, a w przedsionku drugie łóżko, w którym śpi staruszka Szczęśliwi z wizyty, z uśmiechem na twarzach dzielą się z nami swoim posiłkiem.. „Chciałbym wybudować im dom” , to jedno z licznych pragnień Mahasrngi.

Największym darem i jednocześnie łaską jest regularne gotowanie uczt w pobliskich wioskach. Poznałam już trochę wioski z codziennych kirtanów i gościnnych zaproszeń zaprzyjaźnionych waisznawów. Zanim doświadczę gotowania otwieram swoje zmysły na kontakt i łaskę towarzystwa wielbicieli, potomków czasów Pana Caitanyi. Wchodzimy z kirtanami do kolejnych domostw zbudowanych najczęściej z konstrukcji bambusowej, inne, zbudowane z gliny, czasami z cegły. Gromady dzieci przyciągnięte świętymi imionami towarzyszą nam radośnie przez cały czas.

Warsztaty tkackie i suszące się kolorowe nici to krajobraz zajęć mieszkańców, tylko że pracują w nich w większości dzieci, które w przypadku dziewczynek zamieniają się około dziesiątego roku życia w żony.

Nadchodzi dzień gotowania. Te akcje przekraczają moje wyobrażenia, gdy widzę jak sam ugania się za wypożyczeniem wielkiego gara do wioski, w której nie dysponuje własnym bo się po prostu zużył i nie dało się już skleić kolejny raz. Trzeba go zawieźć rykszą do wioski i przedostać się przez Gange łódką. W przeddzień jeszcze zakupy produktów. Gdy zjawiamy się grupa kobiet i mężczyzn przygotowuje warzywa, woda dogotowuje się w dużym stalowym garze umieszczonym na ogniu glinaniego pieca. Kolejna akcja z kirtanem po wiosce i zaproszeniem na ucztę. Mahasrnga uwija się przy masali, ustawiane są wiadra, a my zaczynamy rozdawać talerze z liści bambusa pojawiającym się ze wszystkich stron całym rodzinom. Mężczyźni nakładają sabji z ryżem. Przy słodyczach trzeba uważać, aby wszystkim starczyło, bo większość jest łakoma na kolejne porcje. Plac pustoszeje po posiłku, a my do sprzątania. Mahasrnga wchodzi do gara żeby wyszorować go dobrze kamieniem. Teraz grupa gotujących ofiaruje nam schowane dla nas porcje, są zadowoleni z akcji. Jeszcze załadunek gara na rykszę i ze smutkiem rozstania wracamy do domu. Tym razem tysiąc pięćset osób zjadło prasadam i być może jedyny posiłek tego dnia.

Zobacz galerię nr 1
Zobacz galerię nr 2
Zobacz galerię Food for Love

Skomentuj artykuł


foto galeria

Harinam we Wrocławiu

Na forum

Festiwal Nama Hatta 2017
Zobacz najnowszy postinfo
Trisama
14 sie 2017

Akcja Harinam dla Każdego - marzec 2017
Zobacz najnowszy postinfo
REDAKCJA
30 mar 2017

svami vs gosvami
Zobacz najnowszy postinfo
adrian
16 mar 2017

moce mistyczne
Zobacz najnowszy postinfo
Kunja Devata dasa
26 lut 2017

Wyniki dystrybucji książek Śrila Prabhupada w 2016 roku
Zobacz najnowszy postinfo
REDAKCJA
22 sty 2017

Wyszukiwarka



online: 1