Narasimha Caturdasi w Simhachalam

czytane: 1984 data: 2007-05-23
autor: Madhai-dźiwana Nitai dasa
Wersja do druku
Jaya Narasimhadeva!

Musiałem trochę odetchnąć po festiwalowym zamieszaniu. Dlatego relacja jest trochę spóźniona.

W tym roku zaczęliśmy już w sobotę 28go kwietnia.

Tego dnia odbyła się Vyasa-puja HH Kadamba-kanana Swami. Przyjechali uczniowie z Czech , Słowacji, Niemiec, Hiszpanii i Holandii. Maharaj jest bardzo interesującą osobą. Pochodzi z Holandii i tam też się przyłączył do ruchu. Bardzo intensywnie brał udział w organizacji budowy samadhi Srila Prabhupada w Mayapur przez pewien czas był również prezydentem Świątyni Krsna-Balaram we Vrindavan. Ale jak wspomina zawsze chciał studiować książki Srila Prabhupada i nauczać. W końcu poprosił swojego Guru maharaja HH Jayadvaita Swami (tak, tak HH Kadamba Kanana nie jest uczniem Srila Prabhupada) o przyjęcie sanyasy czyli wyrzeczonego porządku życia. HH Jayadvaita Swami zgodził się i jakiś czas później poprosił swojego jedynego sanyasina aby inicjował uczniów. Także kiedykolwiek mam kontakt z Maharajem myślę o nim jako drugim pokoleniu Guru w naszym ruchu. HH Kadamba Kanana Swami jest bardzo inteligentną osobą. Zna kilka języków (m.in. Hindi). Jest bardzo dobrym wykładowcą i źródłem inspiracji dla wielu młodych wielbicieli. Mam nadzieję, że będziecie kiedyś mogli mieć również z nim kontakt.

Vyasa-puja odbyła się do południa i potem oczywiście, tradycyjnie - dystrybucja urodzinowego tortu i bardzo dobra uczta. Wieczorem natomiast odbyło się pierwsze wydarzenie związane z Narasimha Caturdasi czyli wywieszenie flagi Garudy. Jest to tradycyjna ceremonia rozpoczynająca duże festiwale czy też Święta. Poprzedzona jest ona ofiarą ogniową a ma na celu sprowadzenie pomyślności. Flaga Garudy powiewała przez cały czas festiwalu i na oficjalnym zakończeniu imprezy została również uroczyście zdjęta.

Głównym kapłanem festiwalu (oczywiście wraz z HG Amara Prabhu Prabhu) był HG Gaura Keśva Prabhu z Honolulu. Jako jeden z pierwszych uczniów Srila Prabhupada pojechał do południowych Indii aby tam studiować spełnianie tradycyjnych rytuałów i samskar. 25 lat temu przeprowadzał tutaj w Simhachalam ceremonię instalacji Bóstw Śri Śri Prahlad-Narasimha a w 1996 roku instalował sudarsana cakrę i uttsava murti Sri Sri Prahlad Lakami Narasimha. Jest on kopalnią wiedzy na temat rytuałów, tradycji i kultury Indii. I dlatego jego seminarium w trakcie festiwalu na temat Hari bhakti vilasa Śrila Sanatany Goswamiego cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem (mam nagrane wszystkie wykłady, także jeśli ktoś jest zainteresowany…). Wykłady były ekstremalnie długie (czasami ponad 4 godziny i charakteryzowały się również ekstremalną ilością dygresji. Ale naprawdę warto posłuchać.

W niedzielę o 6:00 tradycyjnie odbywa się co tygodniowy abhisek głównego Bóstwa Śri Śri Prahlad-Narasimha. Nie mniej jednak w związku z festiwalem tego dnia odbył się uroczysty abhisek i Śri Narasimhadeva miał kąpiel w wodzie ale w mleku. Powitanie Bóstw (Narasimha Darshan) odbyło się nie jak zwykle o 7:15 ale po wykładzie ok. 9:00 (pujari potrzebowali więcej czasu aby odświętnie wystroić Pana). Sri Narasimhadeva ukazał się wszystkim przystrojony pastą z kurkumy (żółta przyprawa).

W ciągu dnia odbywały się seminaria, wykłady i przyjmowanie wciąż przybywających gości.

W tym roku mieliśmy bodajże po raz pierwszy w Simhachalam okazję gościć HH Bhakti Vikasa Swami. Maharaja wziął bardzo entuzjastycznie udział w Maha-abhiseku w dniu pojawiania się Pana Lwa. Pozostali goście to HH Sacinandana Swami, który zagościł u nas pomimo rekonwalescencji po pobycie w szpitalu, HG Rawindra Svarupa Prabhu (GBC na Niemcy), HG Manidara Prabhu i inni.

Następnego dnia w poniedziałek ponownie o 6:00 odbył się abhisek Pana. Tym razem był kąpany w olejku jaśminowym. Po wykładzie odbył się Narasimha-darshan. Pujari stanęli na wysokości zadania. Cały ołtarz udekorowany był świeżymi, zielonymi gałązkami a Pan był również przybrany zielonymi liśćmi. Zrobiło to na wszystkich duże wrażenie. Śri Narasimha wydawał się być w gęstym lesie. Wieczorem odbyła się ceremonia Pavitram-puja. Sukcesywnie w trakcie kilkunastu ofiarowań ciało Pana zostało pokryte różnokolorowymi pavitramami. Rytuał ten miał na celu również zniwelowanie wszelkich obraz popełnionych w trakcie wielbienia przez ostatni rok.

W końcu nadszedł ten długo oczekiwany przez nas dzień Narasimha Caturdasi. Wcześnie rano przed mangala arati intonowaliśmy wspólnie Simhachalam-suprabhatam. Suprabhatam jest to pieśń intonowana w czasie budzenia Bóstw. W zeszłym roku po raz pierwszy intonowaliśmy Simhachalam-suprabhatam czyli pieśń specjalnie skomponowaną dla tutejszych Bóstw. Tego dnia po wykładzie nie było darshanu. Trwały przygotowania do maha-abhisheku, który zaczął się o godz.11:00.

Dla mnie osobiście ten dzień był specjalnym wydarzeniem. Od samego rana byłem w jakiś niesamowity sposób ożywiony. Wszystkie czynności wykonywałem w szczególnym, radosnym nastroju. Może powodem tego był fakt, że tego dnia każdy chciał wykonać jakąś służbę dla Pana Narasimhadeva. W pokoju gdzie zwykle robi się girlandy była cała grupa Mataji, które robiły ozdoby z kwiatów. Tak samo sytuacja wyglądała na przedłużeniu ołtarza czyli w kuchni. Pod przewodnictwem Narahari Mataji wielbiciele przygotowywali preparacje aby potem wieczorem ofiarować je bezpośrednio Panu na ołtarzu. Ja miałem tę przyjemność przygotowywać wraz z pomocą bhaktinek z Polski soki owocowe do maha-abhisheku. Kiedy skończyłem abhisek już się zaczął. Ekstatyczny kirtan przenikał całą okolicę. W pujari roomie wielka kolejka wielbicieli. Każdy chce choć na chwilę brać udział w tej niezwykłej ceremonii. Korzystając z wolnej chwili chciałem porobić zdjęcia Sri Narasimhadeva z pokoju świątynnego ale nie było to możliwe. Nie było szans dostać się w pole widzenia ołtarza wszystkie miejsca były obsadzone przez żądnych wrażeń wielbicieli a ścisk był taki, że nie było możliwości przejść. Jakiś czas obserwowałem z daleka przebieg wydarzeń. Pani prezdentowa Arjuniya-Gopi Mataji z wielkim entuzjazmem rzucała w tłum wielbicieli maha z ołtarza. Atmosfera był pełna euforii i spontaniczności. Musiałem niestety przerwać sobie to widowisko czas był na codzienne ofiarowanie raja-bhora (czyli innymi słowy obiad dla Najwyższego). Tego dnia ponieważ abhisek cały czas trwał ofiarowałem lunch do Sila w Sila roomie. Pokój był pełen różnych Bóstw które przyjechały na festiwal wraz ze swoimi wielbicielami. Także atmosfera była „gęsta”. Po ofiarowaniu zrobiłem jak zwykle arati. Kiedy skończyłem miałem zamiar jeszcze zdążyć wskoczyć na chwilę na ołtarz i również polać Pana jakimiś pomyślnymi substancjami…Niestety abhisek się skończył i odbywało się dhupa arati. Na szczęście było jeszcze trochę miejsca na ołtarzu i Amara Prabhu dał mi zna abym wachlował Pana camarą. Gaura Kesava Prabhu produkował i ofiarowywał niesamowite ilości pachnącego dymu. Ja natomiast miałem tę przyjemność odgarniać ten dym sprzed rubinowych oczu Śri Naraimhadevy. I to było dla mnie najbardziej emocjonujące przeżycie tego dnia.

No tak ale dzień się jeszcze nie skończył. Po arati zamknięto wielkie drewniane drzwi ołtarza i pujari przystąpili do odświętnego dekorowania Pana. Ja w tym czasie skorzystałem z okazji aby trochę odpocząć i wymantrować trochę moich rund. Amara Prabhu uczynił mnie odpowiedzialnym za transport głównego ofiarowania bhoga na ołtarz i potem z ołtarza do namiotu gdzie miała być prowadzona dystrybucja prasadam. Dayal Govinda Prabhu z Heidelbergu przynosił z kuchni tace upakowane małymi naczyniami z różnymi preparacjami dla satysfakcji naszego solenizanta. Ja natomiast ustawiałem te naczynka na wszystkich możliwych płaskich powierzchniach na ołtarzu. W tym czasie w pokoju świątynnym odbywała się prezentacja płyty DVD wydanej z okazji 25-lecia instalacji Sri Sri Prahlad-Narasimha w bawarskim lesie. Całkiem sporo czasu zajęło nam układanie wszystkich preparacji na koniec był jeszcze wielgachny tort (tego to musieliśmy we dwójkę) i zostało na ołtarzu akurat tyle miejsca aby zmieścił się tam pujari. Tak jak wspominałem dzień się jeszcze nie skończył. Skorzystałem z okazji, że nie było festiwalowych pujari i w ekstazie ofiarowałem wszystkie te preparacje Najwyższemu Panu. Także kolejna fala ekstazy wylała się na moją głowę. Po ofiarowaniu zameldowałem Amarze Prabhu, że wszystko gotowe do Maha Arati (wszystkie naczynia z preparacjami zostały na ołtarzu na czas arati aby wielbiciele również mogli zobaczyć obfitość potraw). Ucieszył się, że wszystko będzie przebiegać bez zbędnych przerw. Kurtuazyjnie tylko spytałem się Gaura Kesava Prabhu czy nie chce zrobić arati ale widząc moje błagalne oczęta odmówił. Tak, czasami w odbieraniu łaski trzeba być trochę dynamicznym. Jednocześnie poczułem akceptację innych wielbicieli i mogłem wykonać w ten pomyślny dzień główne arati dla Śri Śri Prahlad-Narasimha. I ponownie fale nektaru zalały nie tylko moją głowę ale i serce. Modliłem się do Pana abym tyko czegoś nie pomieszał i aby parafernalia nie wyleciały mi z rąk. Ale wszystko przebiegało płynnie. W pokoju świątynnym nie było płynnie ale wartko. HH Sacinandana Swami prowadził emocjonujący kirtan. Co jakiś czas próbował zwalniać tempo ale trwało to tylko jakiś czas. Było tam zbyt dużo emocji aby cokolwiek kontrolować. Po arati kirtan nie miał najmniejszego zamiaru się skończyć. Ale my musieliśmy zamknąć ołtarz i przetransportować cenny ładunek maha prasadam do namiotu.Ta druga część zadania wyznaczona mi przez Amarę Prabhu była szczególnie trudna ponieważ każdy był gorliwy aby uszczyknąć coś po drodze. Na szczęście był Rocan Prabhu, który wziął ten ciężar na siebie. Oczywiście pujari otrzymali swój udział z ofiary (yajna-ucchistam). Musieli szybko przerwać post aby przygotować się do kolejnej ceremonii, która miała się odbyć po uczcie. A miała to być procesja w wokół świątyni utsava murti. Na ucztę się trochę spóźniłem ale usadowiono mnie na końcu sali wraz z Laksmivanem Prabhu, także miałem doborowe towarzystwo. Wszystko dotarło na czas, na miejsce i na pewno. Na koniec dobito mnie jeszcze tortem. Było już dosyć późno jak wytoczyłem się wraz z kolejną dozą zalegającego mnie nektaru z namiotu. Większość wielbicieli legła już w dandavatach przed, obok i nad Najwyższym Panem. Ale pomyślałem sobie, że dzień się jeszcze nie skończył i miałem rację.

Parikrama zaczął się sztucznymi ogniami puszczanymi przed utsava murti (czyli małymi-mobilnymi Bóstwami Śri Śri Prahlad-Laksmi-Narasimha). W czasie tego rodzaju parikramu zawsze jest bardzo żywiołowy kirtan. Tym razem było podobnie. Wciąż byli jeszcze entuzjastyczni wielbiciele. Pewnie mieli mniej zalegającego ich nektaru. Ja miałem tylko siłę przyciskać spust migawki aparatu. Bóstwa trzy razy okrążyły Świątynię. W międzyczasie na postojach szczęśliwi wybrańcy mogli ofiarować Panu ognik umieszczony na kokosie a potem roztrzaskawali go o bruk. Na koniec procesji wszyscy przebiegli się pod palankinem i odprowadziliśmy Pana z powrotem do Świątyni. Tam pobujaliśmy jeszcze jakiś czas Pana. Następnie Gaura Kesava Prabhu dokonał ostatnie obrządki tego długiego dnia i Pan Narasimha udał się na spoczynek. Ale sporemu gronu wielbicieli ani to było w głowie pozostali przez te kilka godzin do mangala arati w Świątyni intonując Święte imiona Pana. Ja do tego grona niestety nie należałem i udałem się w mniej aktywne wymiary świadomości (w końcu jutro też był dzień).

To była niestety moja osobista relacja z tego wydarzenia. Działo się dużo, dużo więcej. Pozostaje mi tylko zaprosić wszystkich na kolejny festiwal (w końcu dzień się jeszcze nie skończył)

Pozdrawiam z bawarskiego lasu

Wasz sługa w Simhachalam

Madhai-jivana Nitai dasa

Zobacz galerię

Skomentuj artykuł



foto galeria

Spotkanie z Bhakti Jogą - Wrocław 04.11.2017

Na forum

Wyniki dystrybucji książek Śrila Prabhupada w 2017 roku
Zobacz najnowszy postinfo
REDAKCJA
16 gru 2017

Odszedł bhakta Władek Anioła
Zobacz najnowszy postinfo
Trisama
10 gru 2017

Sprzedam kompletne Srimad Bhagavatam i Caitanya Caritamrita
Zobacz najnowszy postinfo
Nrsmha108
12 lis 2017

Dusza- czy duchowa
Zobacz najnowszy postinfo
Pavana Caitania
7 lis 2017

Festiwal Nama Hatta 2017
Zobacz najnowszy postinfo
Trisama
14 sie 2017

Wyszukiwarka



online: 3