Międzykulturowy Dzień Dziecka – sprawozdanie

czytane: 1178 data: 2007-06-02
autor: Divya-kisori dasi
Wersja do druku
1-go czerwca w Łodzi odbył się I Międzykulturowy Dzień Dziecka. Powstał on z inspiracji kilku osób ze świetlicy środowiskowej przy ulicy Abramowskiego (Abramowskiego to ulica ciesząca się sławą jednej z „najlepszych” w Łodzi, to znaczy, że każdy stara się ją omijać z daleka). My – łódzcy bhaktowie – zostaliśmy poproszeni o pomoc w przygotowaniu poczęstunku i malowaniu makijażu indyjskiego do namiotu, który zapoznawał przybyłych gości z kulturą Indii. Cóż – nie obyło się bez stresu, ale dzięki pomocy bhaktów akcja się powiodła i nie mamy się czego wstydzićJ.

Bhakta Adam Strzelczyk przygotował do namiotu wystawę swoich zdjęć z Indii (niestety nie mogliśmy użyć wszystkich, gdyż brakło antyram, ale i to, co było, przyciągało oko zaglądających do namiotu gości).

Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, wszystko już było przygotowane i pozostało nam tylko ubrać entuzjastyczne organizatorki i ich małe podopieczne ze świetlicy w kolorowe sari.

Razem z Damodarkiem i Moniką, która dzielnie od wczesnych godzin pomagała mi w przygotowaniu kulek i papadamów, przynieśliśmy z samochodu prasadam. Najpierw samosy z budyniem i owocami przygotowane przez Piotrka i Anię Podrzyckich (dwie tace pysznościJ), a później ponad 200 słodkich kulek przygotowanych przez Adama i przez nas. No i duuuużo papadamów… Za chwilę przyjechali wielbiciele z Sieradza. Visnupriya i Kripalurama przywieźli ze sobą pyszną alupatrę. Visnupriya zaraz też zabrała się za malowanie pięknych wzorków na twarzach małych i dużych (niektórzy dorośli nie mogli się oprzeć urokowi indyjskiego makijażu i ustawiali się w kolejce). Jej najmłodsza pociecha – Bhagavanek – spał słodko w międzyczasie w wózku i obudził się dopiero na koniec.

Tymczasem prasadam rozeszło się błyskawicznie. Nikt nie narzekał – wprost przeciwnie, ludzie pytali o przepisy i próbowali wszystkiego, co tylko było w zasięgu ich rąk. Prasadam było rozdawane za darmo, taki charakter miała ta impreza – przeznaczona była dla dzieci z najuboższych rodzin właśnie z okolic ulicy Abramowskiego i wszystko tam było za darmo: wata cukrowa, lizaki, loteria z nagrodami, wielka zjeżdżalnia (na którą udało się kilka razy wspiąć Damodarkowi i LalitceJ). Na każdym stoisku (były tam jeszcze namioty afrykańskie, chińskie, niemieckie, rosyjskie, żydowskie i… już nie pamiętam) był jakiś poczęstunek, ale indyjski namiot cieszył się chyba największym powodzeniem. Prasadam rozeszło się w mgnieniu oka, a u Visnupriyi była niekończąca się kolejka po piękny makijaż. Trudno było ją potem stamtąd wyrwaćJ. Oczywiście była też lokalna telewizja i to właśnie Visnupriyę można było obejrzeć w wieczornych WiadomościachJ. To chyba tyle.

Niewątpliwie było to ciekawe doświadczenie, które być może zaowocuje w przyszłości dalszą współpracą. Choć mogliśmy zrobić więcej, i tak myślę, że to było coś wartościowego. Jeszcze raz dziękuję serdecznie wszystkim za to, co zrobili i mojemu mężowi za to, że zajął się w tym czasie NarottamkiemJ.

Hare Kryszna!

Zobacz galerię

Skomentuj artykuł



foto galeria

Spotkanie z Bhakti Jogą - Wrocław 09.06.2018

Na forum

Ratha Yatra 2026 - Raport finansowy
Zobacz najnowszy postinfo
REDAKCJA
9 mar 2026

Wyniki dystrybucji książek Śrila Prabhupada w 2025 roku
Zobacz najnowszy postinfo
REDAKCJA
4 sty 2026

Wyniki Grudniowego Maratonu Srila Prabhupada 2025
Zobacz najnowszy postinfo
REDAKCJA
4 sty 2026

Pytania - początki z Bhagavad gitą
Zobacz najnowszy postinfo
Pavana Caitania
16 gru 2025

Towarzystwo bhaktów
Zobacz najnowszy postinfo
audarya
22 wrz 2025

Wyszukiwarka



online: 2