Duży garnek
|
czytane: 979 data: 2007-10-20 autor: Madhava Bhagavan das |
Wersja do druku |
![]() |
Od wielu lat przyjeżdżam na Woodstock już nie jako fan muzyki, ale do Wioski Kryszny i od kiedy pamiętam jest tam wiele intrygujących rzeczy np. piękny namiot świątynny, w którym od rana każdy można mieć darszan Bóstw, wspaniała jest też Ratha Yatra , występy sceniczne itd., ale mnie od wielu już lat nurtuje coś innego. Zawsze niedaleko sceny umiejscowiony jest ogromny garnek, do którego żeby coś w rzucić trzeba wejść po schodkach. Wokół niego uwijają się bhaktowie, wiele razy miałem zapytać o ten garnek, ale jakoś tak się nie składało, ale w tym roku nie wytrzymałem i umówiłem się z Kryszna Sambandhą Prabhu na rozmowę o tym garnku i o tym co oni tam gotują.
Drogi Kryszno Sambandho jak to jest z tym garnkiem skąd pomysł na taki rodzaj gotowania, i jak to się stało, że zostałeś szefem gotowania w tym garze?
Cóż pomysł wyszedł jak zwykle od mojego Mistrza Duchowego. On zawsze stawia na coś bardzo wielkiego. Jego był pomysł ale pamiętam że zamieszany był w to również bhakta Adam z Katowic.Z tego co pamiętam on wpadł na pomysł aby taki garnek zorganizować dla nas na własność. Jak widziałeś mamy dwa garnki. Ten mniejszy jest co roku pożyczany z KGHM Polska Miedź a ten większy jest naszą własnością.
Jeśli chodzi o to jak zostałem tak zwanym szefem to nie pamiętam ale myślę że nie było nikogo bardziej szalonego niż ja aby się tym zając. Po prostu wielkie fałszywe ego i wielki garnek- to chyba pasuje???!!!! No i oczywiście wielka łaska Mistrza Duchowego.
Ile litrów ma ten garnek? Ile przez pożywienia, w czasie Woodstoscku jest w nim gotowane?
Pytasz o to ile litrów ma nasz garnek?? Więc zacznę od tego mniejszego. Ma on około 1800 litrów. Drugi 3600 litrów. Oczywiście zazwyczaj nie napełniamy ich do pełna ale w tym roku kilkakrotnie to mi się zdarzyło. W czasie całego rozdawania gotujemy w nim około 17 tysiecy litrów. Aż sam się zdziwiłem!!!!!
Ile osób potrzeba do obsługi tego garnka? Jak wygląda podział obowiązków przy tym kociołku:)?
Jeśli mam do pomocy zgrana grupę wielbicieli to na jedna zmianę optymalnie potrzeba 5 osób. Każdy z nich ma swoje przydzielone obowiązki i jeśli się z tego wywiązuje to jest to naprawdę wspaniała służba. Zazwyczaj podział jest następujący;
1.palacz
2.3 osoby do mieszania na zmianę
3.osoba odpowiedzialna za właściwe ilości produktów które maja być wrzucane do garnka.
Jak długo trwa gotowanie w tym garze? Interesuje mnie jeszcze jedna kwestia bo przecież podczas gotowania trzeba to jakoś pomieszać i co w związku z tym macie jakieś specjalne techniki mieszania?
Czas gotowania jest zależny od wielkości garnka i od palacza. Tak więc palacz jest bardzo ważną postacią w tym całym przedsięwzięciu. Mały garnek gotuje się około 5 godzin a duży 7. Pytasz o mieszanie? To jest właśnie jedna z najbardziej wyrzeczonych służb w tym całym procesie gotowanie. Jak zauważyłeś aby cos zrobić przy garnku trzeba wejść po schodkach na platformę. W czasie kiedy palacz dorzuca tam potężne ilości drewna( w czasie każdego Woddstocku spalamy około 4 metrów sześciennych drewna) platforma nagrzewa się do bardzo dużej temperatury. Czasem wielbiciela topiły się podeszwy w butach. Teraz mamy nowa technikę zabezpieczenia się przed ta temperaturą ale to lata wspólnie wypracowanych systemów działania. Wszystko tam opiera się na wielkiej współpracy. Gdyby nie ona nie zrobili byśmy nic. Powracając do mieszania. Mamy w posiadaniu kilka 3 metrowych łyżek. Sama technika jest dość prosta w realizacji natomiast trudna do opisania . Chętnych którzy chcieli by ja poznać zapraszam do treningu na miejscu. Głownie polega to na nie dopuszczeniu do przywierania do dna. Zapomniałem dodać że temperaturze na platformach towarzyszy również dym . Potrafi wycisnąć łzy z każdego twardziela. Tak więc zawsze z wielbicielami śmiejemy się że to miejsce jest idealne dla tych którzy pragną nauczyć się płakać dla Kryszny ( Srila Prabhupada wspomina o tym w jednej ze swoich książek).
Czy mógłbyś coś opowiedzieć o osobach pracujących przy tym garnku, z tego co słyszałem to prawdziwi autentyczni komandosi?
Faktycznie od dwóch lat ma wielką laskę współpracować z wielbicielami z Chorwacji. Oczywiście nie chciał bym tu pominąć mojego przyjaciela Gaura Kirtana Prabhu z Czech. Przy okazji gorąco go pozdrawiam.
Wielbiciele z Chorwacji wiele opowiadali mi o wojnie Chorwacko- serbskiej. Wiem że niektórzy z nich brali w niej czynny udział. To widać. Są bardzo zorganizowani, sumienni, przedsiębiorczy. Naprawdę mogę o nich mówić jedynie w samych superlatywach. Na pewno te osoby które mnie znają wiedzą że ją bardzo nie lubię wyrażać się o kimkolwiek w samych superlatywach i zawsze znajduje w kimś błąd. Ale w nich naprawdę trudno jest znaleźć jakieś złe cechy. To oni wpadli na pomysł aby garnki nie były myte ręcznie. Do tego celu używamy obecnie Karchera. Skraca to czas mycie o ponad 70 procent. W czasie takiego gotowania jest to bardzo wielka innowacja. Nawet sami go ze sponsorowali. Nawet jeśli w wojsku nie byli komandosami to dla mnie sa wspaniałymi komandosami Pana Caitani. Jatra Chorwacka Kii- Jay!!!
Jak układa Ci się współpraca z prawdziwymi żołnierzami? Czy nauczyłeś się czegoś ciekawego?
Kiedyś jeden z wielbicieli powiedział że ta wojna w Chorwacji była czymś najlepszym co mogło się zdarzyć w tym kraju. Nie mogłem tego pojąć jak wojna może być czymś najwspanialszy. Po tym, jak otrzymałem towarzystwo tych wielbicieli w pewnym stopniu to zrozumiałem. Oni są bardzo praktyczni, karni, zorganizowani i bardzo doceniają każdy dzień swojej służby oddania. Każdego dnia angażują się w nią tak jakby to miał być ich ostatni dzień służenia Krysznie. Są bardzo punktualni. Tego wszystkiego chciałbym się od nich nauczyć.
Jak wygląda przepis na gulasz wegetariański z twojego kociołka( podaj proszę ilości)? Czy zawsze jest gulasz czy czasem gotujecie cos innego?
Sam przepis jest banalnie prosty. Oczywiście zawdzięczam to Rasikendrze Prabhu mojemu wielkiemu przyjacielowi który pomógł mi opracować ten przepis. Jest on wspaniałym kucharzem i co najważniejsze praktykiem. Jeśli ktoś ma jakieś problemy z gotowaniem to na pewno Rasikendra Prabhu je rozwiąże. A oto przepis. Nie polecam aby go próbować w małej kuchni. Prawdopodobnie zabraknie przestrzeni.
Najpierw gotujemy wodę- podam przepis na większy garnek mam do niego sentyment-. Kiedy woda zaczyna wrzeć wrzucamy 700 kg fasoli lub grochu. Wtedy do akcji wkraczają mieszacze. Od tego momentu aż do wygaszenia pod kotłem maja pełne ręce roboty. W tym samym czasie dolewamy 10 litrów oleju. Kiedy fasolka mięknie dosypujemy przyprawy, sól i 60 litrów przecieru pomidorowego. W tym czasie wrzucamy jeszcze kila worków proteiny i już. Pozostało już tylko ofiarować to Najwyższemu panu i nakarmić głodnych łaska pana Gaurangi.
A przyprawy do smaku?
Po jednym wiadrze oregano, bazylii i majeranku, ¾ wiadra pieprzu, papryki ostrej i imbiru i soli do smaku- jakieś 35 kilo.
Wiem ze w tym roku, całkiem niedawno, urodziła Ci się córeczka, ale nawet to Cię nie zatrzymało, co takiego jest w tym kościołeczku, że nie możesz odmówić sobie przyjemności gotowania w nim?
No Prabhu widzę że zaczyna się z grubej rury. Najpierw powinienem podziękować mojej małżonce która mnie puściła w tym roku na Woodstock i Yadavi Mataji która jej pomagała w tym czasie kiedy ja byłem na wyjeździe. To prawda. Dwa tygodnie przed Woodstockiem urodziła mi się córeczka Radha. Pytasz co jest w tyk kociołku co powoduje że nie potrafię sobie odmówić aby do niego przyjechać?? Myślę że są takie dwa czynniki które dla mnie są na tym samym poziomie. Oby dwa są tak samo ważne. Po pierwsze zobowiązanie wobec Mistrza Duchowego, któremu obiecałem że będę w tym garnku gotował do kiedy mi starczy sił a drugi to towarzystwo moich przyjaciół. Jest to jedna z niewielu okazji aby móc się razem z nimi spotkać i zrobić coś wielkiego. Po prostu Sadhu sanga Kii – Jay.
Zdradzisz jakieś ciekawe historie związane z gotowaniem w tym garnuszku?
Tu nie mam żadnej koncepcji. Każde gotowanie to jedna, wielka historia. Jakby co to jeśli ktoś mnie zaprosi na wiaderko gulabjamenów to mogę wiele opowiedzieć.
Gotowanie to twoja pasja wiec zadam Ci niedyskretne pytanie, twoja ulubiona potrawa?
Są dwie. Mam nadzieje że małżonka się o tym nie dowie. Halava i gulabdźameny Trisamy Prabhu i jego syna. Prawdziwa uczta łaski Pana Gaurangi. Polecam tym którzy jeszcze tego nektaru nie próbowali.
A co najbardziej lubisz gotować?
Kitri, Czapati i czatnej ze śliwek.
Najbardziej znienawidzona rzecz do jedzenia?
Wiesz to jest prasadam. Ale pamiętam że jak mieszkałem na Soho to nie potrafiłem zrozumieć dlaczego Anglicy tak zbeszczeszczają owsiankę i nie dają do niej cukru i w połowie rozrabiają ja z wodą. Porycz bo tak się ta potrawa nazywa, sama nazwa daje wiele do myślenia.
Kto u was w domu lepiej gotuje ty czy żona, przemyśl dobrze odpowiedz bo może mieć to swoje konsekwencje?
Oczywiście że małżonka. Ja tam tylko zmywam. Poza tym jej imie oznacza tą która gotuje słodycze dla Kryszny. Nic dodać- nic ująć.
Czy twoje córeczki wykazują już symptomy, że będą podzielać pasje tatusia do gotowania?
Mallika i Lila bardzo robią gotować różnego rodzaju potrawy z błota i piasku. Idzie im to całkiem sprawnie. Niemniej jednak zauważyłem że małżonka coraz częściej zabiera je pojedynczo do kuchni bo obydwie to by ja na pewno rozniosły. Pamiętam że mallika zrobiła kiedyś przepyszne symplisy z karobem. Byłem tym faktem bardzo zaskoczony. Podobno zrobiła je sama.
Jakie masz największe marzenie może, większy garnek?
Marzeń mam wiele ale te związane z gotowaniem jest takie abym jak najdłużej mógł służyć Mistrzowi Duchowemu, wielbicielom i wszystkim moim przyjaciołom gotując dla nich i aby jak najczęściej przytrafiała się okazja aby wspólnie rozdawać łaskę Kryszny w formie Prasadam wszystkim ludziom.
Na koniec oczywiście miejsce na prywatę, możesz kogoś pozdrowić, podziękować, udzielić reprymendy itd.
Podziękowania naprawdę należą się wszystkim wielbiciela bo to dzięki ich łasce mam możliwość kontynuowania tego procesu, wielbienia Bóstw, gotowania dla wielbicieli i wielu innych rzeczy które bez ich łaski nie miały by szansy aby zaistnieć. Tak więc bardzo dziękuje i kłaniam się im wszystkim w pas.
Gauranga!!!
Skomentuj artykuł






