Lekcja religii
|
czytane: 836 data: 2009-03-13 autor: Rati manjari dasi |
Wersja do druku |
![]() |
W poniedziałek 2-ego marca, miałam przyjemność poprowadzić lekcje religii w 5 Liceum we Wrocławiu przy ul Grochowskiej.
Zaprosiła mnie na nie Karolina i Marek, dwoje, przemiłych osób. Spotkaliśmy się kiedyś na Przystanku Wooodstock, no i jak zwykle to bywa znajomość przetrwała. Marek w między czasie dorósł, odrobił wojsko w Klubie Gaja, tam poznał co to praca dla dobra ziemi i zwierzaków…no i jakież było moje zdziwienie kiedy kilka miesięcy temu spotkaliśmy się w świątyni we Wrocławiu.
Przy którymś z kolei spotkaniu zgłosił się do mnie z propozycją od Karoliny, żebym opowiedziała licealistom nieco na temat hinduizmu.
Tak więc w poniedziałek ok. południa Marek przyjechał po mnie taksówką i zabrał mnie do szkoły.
Ponieważ mieliśmy jeszcze trochę czasu, zapytaliśmy pani z biblioteki czy przechowa nas przez pół godziny.
„Nie ma sprawy”….zgodziła się na przebranie w sari między półkami książek, malowanie tilaka i ze stoickim spokojem ustąpiła miejsca przy biurku.
Kiedy w drzwiach pojawił się pierwszy „gość biblioteczny” przysłowiowa szczęka mu opadła…bo zamiast pani bibliotekarki zobaczył dziwne zjawisko z białym znaczkiem na czole.
Uśmiechnęłam się „Dzisiaj ja wypożyczam książki:)”
Dzwonek zadzwonił, Karolina porwała nas do klasy, przygotowaliśmy komputer i rzutnik i czekamy.
Pani katechetka, która prowadzi akurat teraz z młodzieżą zajęcia o różnych religiach, okazała się młodą, przyjemną kobietą, podałyśmy sobie ręce i zasiadła jak uczeń w ostatniej ławce.
Zaczęliśmy od prezentacji filmu, chłopcy zaraz po, mieli kilka pytań, o tilak, krowy, łajno czy Ganges…etc. Można powiedzieć standardowe kontrowersje.
Ale w ciągu 1,5 godziny udało nam się i wspomnieć o codziennej praktyce, i zrobiliśmy na tablicy ładny schemat - jak ktoś kto wspina się na górę życia duchowego doświadcza Boga czyli o 3 poziomach realizacji, o dharmie, woydyzmie i mayawadi, również o inkarnacjach Krsny, karmie, jodze, a nawet jedna osoba była ciekawa w jakich miejscach ciała maluje się tilak i jaki jest tego sens….
Dla mnie znaczące było to, że Pani katechetka, również zadawała pytania i przyjmowała wyjaśnienia….nawet padało ”Proszę pisać, to są ważne kwestie”.
Ah… przypomniałam sobie, że na wstępie kiedy tłumaczyliśmy sobie pojęcia, sadhu, swami i guru…powiedziałam, że ona też jest dla uczniów guru bardzo jej się to spodobało :)
Głośno skomentowała ” a widzicie!”
.. wspomniałam o samskarach, Mahabharacie, książki krążyły po klasie…dziewczęta śmiały się z formułek, które panna młoda wypowiada w czasie ślubu…zobaczyli jeszcze Jamunę i Radha Śyamasundar z Vrindaban oraz Pana Balajiego z Kancipuram.. Oczywiście czasu było mało.. w ostatniej chwili rozdaliśmy słodkie kulki wraz z maha prasadam od Gaura Nitay.
Pani katechetka kupiła książkę kucharską i zachwycała się słodyczami…
No a my…poszliśmy sobie na długi spacer, zrobiliśmy podsumowanie lekcji, co można by na przyszłość poprawić, co doceniliśmy…skończyło się na kawiarence i herbacie w Galerii niedaleko dworca.
I po raz drugi okazało się, że pewność siebie pokonuje wszelkie wątpliwości.
Zapomniałam zmazać tilak, zajęliśmy fotele, patrzę na kelnerki i myślę ”o co chodzi? Czemu one się tak czają? Wiem, że ten lokal jest dla snobów ale skoro tu jesteśmy to przecież pieniądze mamy :) :) :)”
Karolinie i Markowi nawet nie przyszło do głowy, że coś jest ze mną nie tak.
Bhakta to bhakta i ma prawo wyglądać jak chce.Ostatecznie panie obsługujące również skapitulowały.
Miło nas obsłużyły….a ja odkryłam swój tilak dopiero w toalecie na odchodnym.
Śmialiśmy się do rozpuku, że teraz pora czuć się z tilakiem jak kiedyś bez niego.
Morał z całego tego naprawdę. dla mnie wspaniałego dnia, że jeśli jesteśmy sami przekonani do tego co mówimy i kim jesteśmy to innych też to przekona.
Nawet panią katechetkę, która jeszcze na ostatniej lekcji mówiła, że każdy biały jak wykąpie się w Gangesie to natychmiast umrze :)
I jeszcze jedno, bardzo głęboka refleksja…że przyszła pora i ludzie są gotowi by od nas słuchać więc stawajmy się również gotowi by do nich mówić.
Dziękuję Markowi za pomoc i wsparcie oraz Karolinie za pomysł i zaproszenie..za odwagę.
A propo’s pochodzi z okolic Chełmży!(to informacja dla Arjuny Vallabhy Prabhu :))
Rati manjari dasi






