Klub Odkrywcy w Białymstoku
|
czytane: 602 data: 2010-11-02 autor: Divya simha das |
Wersja do druku |
![]() |
Wczoraj późnym wieczorem wróciliśmy z Białegostoku, gdzie w centrum miasta (kawiarnia Pepers) odbył się kolejny program Klubu Odkrywcy. Na spotkanie przybyło około 40 osób w większości były to osoby, które nie były nigdy w Indiach, a chciały się dowiedzieć coś więcej o strojach, kuchni, tańcach, śpiewach i filozofii tego odległego kraju.
Były śpiewy. Thakurani prowadziła słodki bhajan, Marici przygrywał na mrydandze. Mówiliśmy o znaczeniu pieśni maha mantry Hare Kryszna.
Potem rozpoczął się panel pytań i odpowiedzi. Byliśmy zaskoczeni ilością pytań i ich dociekliwością. Pytania o to kim jesteśmy, o szczęście, źródła obiektywniej wiedzy, prawo przyczyn i skutków, reinkarnacje wypełniły nam czas, który bardzo szybko płynął.
Na koniec jeden pan pochopnie stwierdził, że wszystko jest jednym, tym samym naraził się wykładowcy :-) . Divya simha dasa wyprostował tą błędną koncepcje i nasz gość uśmiechnięty stwierdził, że po tych wyjaśnieniach rzeczywiście i kompletnie zrozumiał punkt jedności. Eureka! Jedność przecież obecna jest w różnorodności, w innym wypadku jedność gubi się w pustce, która nie prowadzi do niczego dobrego.
Na koniec zaserwowana została uczta przez duże U, bhaktowie z Białegostoku pod przywództwem Hanumana i Atma Tatwy przygotowali olbrzymie ilości prasadam.
Program bardzo się podobał kilka osób wyraziło ochotę by spotkać się po raz kolejny.
W prywatnych rozmowach z gośćmi usłyszeliśmy takie słowa:
- Jak mógłbym przyjąć przewodnictwo samozrealizowanego Mistrza Duchowego? – młody chłopiec zadając nam to pytanie wyraził olbrzymią potrzebę życia w czystości i szczęściu.
- Chciałam wam powiedzieć, że kiedy słuchałam śpiewu Hare Kryszna całkowicie się oderwałam od trosk mego życia, przyszłam tu naładowana złymi emocjami, mam wiele problemów w swym życiu, i tu zwami doznałam ulgi, tak jak mówiliście te śpiewy Hare Kryszna mają coś cudownego w sobie. Gdzie mogłabym nabyć płytę ze śpiewami Hare Kryszna?
- Dziękuję, dziękuję z serca, za ten program, to o czym mówiliście całkowicie się z tym zgadzam – tymi słowami pożegnał nas pewien starszy pan, który nie zważając na samochody widząc nas odjeżdżających przebiegł przez ulice i uścisnął nam dłoń.






