Harinam w Gdańsku i nie tylko….

czytane: 2191 data: 2007-03-15
autor: Rameśvar das
Wersja do druku
Dzięki łasce Kryszny i życzliwości bhaktów po raz kolejny mogłem uczestniczyć w podróży Trisamy Prabhu, tym razem w północne rejony Polski – Chełmża, Gdańsk, Rumia. Wyprawa wieloetapowa, jak zawsze. Rozpoczęliśmy ją z różnych miejsc. W piątek po południu Trisama Pr. był w Jaworze na programie z udziałem Haripada Prabhu, jego rodziny oraz Bhakty Vatsali Prabhu. Spotkaliśmy się w Legnicy, skąd wyruszyliśmy pociągiem do Wrocławia. Na pożegnanie otrzymaliśmy błogosławieństwa Dvaraki Prabhu, który troskliwie odprowadził nas aż do pociągu.

We Wrocławiu godzinny postój. O 23.58 wyruszamy, kolejna przesiadka w Inowrocławiu. Rozmawiamy, Prabhu ofiarowuje mandarynki i banany, które przyjmujemy w rytmie tatatam taatatam, uuuuu… zegarki nastawiamy na 1.30, czyli na przystanek w Lesznie, tutaj dosiądzie się Haricaran Prabhu. Zasypiamy.

Leszno, zgodnie z planem, wchodzi do przedziału promienny Haricaran Pr., krótka wymiana uczuć, nowości, informacji i ponownie zasypiamy.

4.30 – godzinny postój w Inowrocławiu i oczekiwanie na pociąg do Torunia. W tym czasie intonujemy swoje rundy, oglądamy witryny sklepowe. Widoki polsko-kaliyugańskie, szaro, buro, zimno, bez wyrazu, ludzie śpią na ławkach, kręci się pijana młodzież, zamulone gołębie bujają się z boku na bok w poszukiwaniu pozostałości pożywienia, kolorowe okładki magazynów przyciągają niektóre osoby do krótkiego skupienia swej świadomości na mydlanej zmysłowości. Gdzieniegdzie witają się podróżni ze swoimi bliskimi. Zmęczenie na twarzach osób oczekujących na kolejne połączenia ukazuje prawdziwe oblicze szczęścia w tej rzeczywistości. O 5.00 został otwarty kiosk, wchodzimy zwabieni kolorem, ciepłem i informacjami, w jednej z gazet czytamy: „ojciec Rydzyk oskarża PiS za niewłaściwe potraktowanie nowelizacji ustawy antyaborcyjnej”…

5.35 pociąg do Torunia, na miejscu wypatrujemy kochanego bhakty Marcina….. nie ma, nie ma….. tu też nie ma…hm... O! jest! Jeszcze nas nie widzi, szuka na innym peronie. Trisama Pr. krzyczy: „Paaaaaanieee!!!” Marcin odwraca się i biegnie z otwartymi ramionami na spotkanie. Witamy się serdecznie, pomimo zmęczenia każdy emanuje radością. Martinus zawozi nas do swojego mieszkanka w Chełmży. Bhn. Asia, jego żona również tam jest, witamy się radośnie. Rodzina w komplecie. Po kolei bierzemy kąpiel i przygotowujemy się do czczenia Kryszny – wykonywania pujy. Trisama Pr. czci pięknego Pana Giriradża, Pana Waraha Śila oraz inne Śalagram-śila. Haricaran Pr. przyjechał z Panem Govardhanem, który też zaraz będzie witany, kąpany, karmiony, obdarowywany, a bh. Marcin ofiarowuje czczenie radosnym Gaura-nitay. W trakcie pujy czytamy Śrimad Bhagavatam – „Odejście Bhiszmadevy”. Następnie, zupełnie spontanicznie, Martinus zaczyna grać bahajan przy akompaniamencie swojej gitary. Jestem pod wielkim wrażeniem jego oddania i melodii jakie wydobywa z siebie i swojego instrumentu. Kończymy pieśnią do Pana Nrisimgadevy.

Bhn. Asia przygotowała pyszne śniadanie – szak z ryżem i mleczne kulki, maha owoce z pujy krążą wśród bhaktów. Atmosfera jest serdeczna. Powoli przygotowujemy się do wyjazdu do Gdańska na harinam, to około 150 kilometrów od Chełmży. Przygotowujemy doti kurty, kartale, na drogę owoce, soki i „Kroplę Beskidu”. Z Bydgoszczy wyrusza jeszcze jeden samochód w składzie: Parananda Prema Prabhu, Kryszna Karsani mataji, bhn. Roma. Spotkamy się w trasie lub w Gdańsku.

W drodze rozmawiamy, po chwili większość załogi (oprócz kierowcy:)) śpi „na dzięcioła”. Co niektórzy wydają odgłosy chrapania niczym małe jeże. W Gdańsku dowiadujemy się że mt. Karolina (wielbicielka z Trójmiasta) została potrącona przez samochód, dzięki opiece Kryszny nic jej się nie stało, ale załatwianie formalności z policją uniemożliwi jej udział w harinamie. Znajdujemy dogodny parking blisko rynku. Nie chcąc tracić czasu przebieramy się w dothi. Po chwili dojeżdżają bhaktowie z Bydgoszczy. Witamy się w szczęściu. Obsługa parkingu jest lekko zdezorientowana. Co się dzieje, co oni robią? Byly w „portkach” a teraz w takich… białych… pieluchach? A to dopiero początek wrażeń. To co za chwilę zobaczyli przerosło ich wyobrażenie o spokojnej pracy na parkingu. Parananda Prema Pr. wyciągnął sprzęt nagłaśniający. Mikrofon na ucho, drugi mikrofon do ręki, gitara akustyczna nagłośniona specjalnym podłączeniem do przenośnego wzmacniacza dźwięku. Wszyscy już przebrani – mataji mają piękne sari i dla dopingu częstują nas słodkim berfi, formujemy szyk i zaczynamy…..HAAARINAAAM!!!!! wychodzimy z parkingu śpiewając. Martinus wręcza nam ulotki z mahamantrą i jej objaśnieniem. Parananda Prema Pr. zapodaje piękną melodię, wszystko, ku mojemu zdziwieniu się zgrywa, sprzęt jest pierwszej klasy, nie trzeszczy nie szumi, melodia jest spokojna i przyjemna. Docieramy rynku. Neptun nieporuszony ale zaintrygowany spogląda na nowe wydarzenie… z tego co słyszałem, nie raz miał możliwość obserwowania transcendentalnych pochodów bhaktów… ponoć była tu wspaniała świątynia!!!!

Świeci słońce, jest zimne rześkie powietrze. Ulotki przyjmowane są z uśmiechem i życzliwością. Harinam stopniowo staje się coraz bardziej dynamiczny, kilka razy powstrzymujemy tempo marszu prowadzących, silny mają entuzjazm!!! Święte Imię rozdajemy przez godzinę, świeci piękne słońce. Rozdając ulotkę natrafiam na hindusa, który z radością woła „I know Hare Kriśna I know!!!!” Hindus przez moment towarzyszy naszemu pochodowi, okazuje się, że jest razem ze swoimi przyjaciółmi z Indii, którzy z podobnym entuzjazmem odwzajemniają bliskie im wibracje. Niemieccy turyści z życzliwością dali mi dotację, w zamian za otrzymaną ulotkę z mahamantrą. Kulminacją harinamu był taniec w bramie. Bhn. Asia i bhn. Roma zaczęły zataczać młynki i wykonywać radosne pląsy.

W drodze powrotnej panowie „parkingowi” otrzymują prasadam i ulotki, dziękują, są już mniej oszołomieni. Dziękujemy sobie wzajemnie, wsiadamy do aut i jedziemy do Rumi – mieszkania Sadhacary Prabhu i jego żony Madhavi dd. - miejsca spotkań bhaktów z Trójmiasta i okolic.

Spotkanie w Rumii rozpoczynamy bhajanem. Osoby obecne z Trójmiasta to: Patita Pavana Prabhu, Anirudha Prabhu, bh. Wojtek, bh. Robert, bhn. Karolina, Madhavi mataji. Radość harinamowa znajduje odzwierciedlenie w wykonywanym bajanie. Córeczka Madhawi mt i Sadhacary Pr. śpi w pokoju obok nieświadoma obecności dużej ilości bhaktów. Nie przeszkadza jej coraz bardziej dynamiczny bahajan. Ciekawe jak zareaguje po przebudzeniu? Następnie przyjmujemy prasadam przygotowane przez bh. Roberta i Madhavi mataji. Jesteśmy oszołomieni smakami i różnorodnością serwowanych potraw: ryż basmati, sos z groszkiem marchewką i kazeiną, sabji, alupatra, placki ziemniaczane (wg przepisu Madhavi mt.), halawa.

Kolejny punkt programu – wykład z Bhagavat-gity dany przez Trisamę Prabhu. Słuchamy z uwagą, pojawiają się liczne pytania będące początkiem owocnej dyskusji. Następnie śpiewamy kolejny bahajan.

Godzina 21.00 wycofujemy się do wyjścia. Przed nami długa droga. Wychodziliśmy ok. 45 minut!!!!, rozstanie z bhaktami nie jest łatwe tyle mamy sobie do powiedzenia. W drodze powrotnej zagadywałem Martinusa jak tylko mogłem, wielu spało już w ulubionej „dzięciołowej” pozycji, niektórzy znowu powrócili do pieśni jeży:)) Ekipa bydgoska wraz z Bóstwami nie chcąc tracić czasu powraca z nami do Chełmży. Nazajutrz, już od 10.30 właśnie tu będzie miał miejsce kolejny program nama hatta…. Kładziemy się ok. 1.00, zasypiamy twardo, szczęście pląsa radośnie po sercu. Problemu z ulokowaniem dużej ilości osób nie było. Niektórzy spali w przedsionkach kuchni inni - na miejscu Królika Mańka, jeszcze inni pod akwarium… miejsca na Chełmżańskich Vaikunthach jest naprawdę bardzo wiele!!! :)

Godzina 6.00 wychylam głowę spod pśiwora i widzę białe stopy Haricarana Pr., który ze sprawnością komandosa przygotowuje się do wykonania porannej pujy, zasypiam ponownie, 6.30 widzę stopy Trisamy Pr., który z podobną sprawnością przygotowuje się do pujy, wstaję. Widok radosnych twarzy bhaktów usuwa resztki ignorancji spowodowane wpływem snu. Idę do łazienki, witam się z Mańkiem Królikiem, wymieniamy radosne Gauranga z bhaktami, którzy ustawily się w kolejce do łazienki.

Bhaktowie wykonują codzienne czczenie Kryszny, ponownie czytamy Śrimad Bhagawatam. Wkroczenie Pana Kryszny do Dvaraki otwiera nasze serca na rzeczywistość duchową, a obecność murti Kryszny, Śila i Giriradżów zwiększa nasze oddanie. W kuchni niezastąpione: mataji bhn. Asia wraz z Kryszna Karsani szykują śniadanie – ryż z rodzynkami.

Godzina 10.00 przyjeżdżają bhaktowie z Torunia: bhn. Gosia, bhn. Darszanija, bhn. Magda, bh. Miłosz (Bhabaji) i bhn. Natalia. Przyjmujemy prasadam - śniadanie w kręgu, rozmawiamy. Parananda Prema prabhu kończy puję do pięknego Giriradża, słucha wykładów Śrila Prabhupad tłumaczonych przez bh. Janusza z Polkowic.

Zaczynamy bajan. Hariczaran pr. zapodaje vrindawańskie melodie, płyniemy znowu do Kryszny, po Hariczaranie pr. Parananda pr. wyciska transcendentalne soki z harmonium. Bhakti, które wypływa z jego serca porywa nas do słodkiej medytacji. Wykład ponownie udziela Trisama Pr., mówi o błędach, które towarzyszą działaniu materialnemu. Wywiązuje się dyskusja, poruszone zostają istotne kwestie życia duchowego. Następnie przyjmujemy prasadam i powoli przygotowujemy się do wyjazdu. Nastrój rozłąki wciska się w serca. Chwile spędzone tutaj wydają się być wiecznością. Siłą do dźwignięcia uczucia rozstania jest nadzieja na ponowne spotkanie.

Do Torunia odwozi nas Martinus. Zajmujemy dogodne miejsca. Jest nas teraz czworo, do Wrocławia wraca z nami bhn. Roma. Pociąg rusza, machamy na pożegnanie Marcinowi. W przedziale radośnie wspominamy, opowiadamy, entuzjazm nie gaśnie, co to za siła która bezustannie podnosi kąciki ust ku górze, skąd w sercu nagle tyle wolności i życzliwości –zastanawiam się. Po pewnym czasie siedząca obok nas dziewczyna – studentka pyta o Hare Kryszna, o radość którą emanujemy, następuje wymiana informacji, studentka przyjmuje symplisa:)

W Lesznie Hariczaran Pr. przesiada się na zaparkowany przez siebie 2 dni temu rower. Co za niezwykły bhakta!!! Stelaż na plecy, ciemno, rower… i do domku. Chcieliśmy zrobić mu zdjęcie ale pognał tak szybko, że ino nam mignął za pociągową szybą. Mataji Roma wysiadła na 10 minut przed Wrocławiem Głównym, również zrobiła na mnie wrażenie swoją determinacją i odwagą. Miała ze sobą plecak, mridangę, karimatę i podręczną torbę!!! Studentka we Wrocławiu na odchodnym pyta nas co sobie mówimy na dowidzenia? Hare Kryszna odpowiada Trisama Pr., lub Hari bol odpowiadam ja. Dziewczyna ponownie docieka: „co znaczy Hari bol?..... bo brzmi to jak żelki Haribo…”. ostatecznie mówi nam „Hari Hari….”

Mój pociąg do Legnicy przyjeżdża wcześniej Trisama Pr. odprowadza mnie na peron. Rozmawiamy, zmęczeni ale szczęśliwi.

Mimo że ciągle jesteśmy w ruchu, zaprzątnięci swoimi sprawami, mimo, że mieszkamy wszyscy tak daleko od siebie, to widzę, że stanowimy rodzinę – grupę osób połączonych silną, wieczną więzią miłości i radości. Nasze centrum stanowi Kryszna, który z wielką pokorą i dyskrecją doprowadza do naszego wzajemnego poznania i pogłębiania uczuć, które możemy do siebie żywić.

Dziękuję jeszcze raz wszystkim tym, z którymi miałem przyjemność przebywać. Pozdrawiam bhaktów z Chełmży, Torunia, Bydgoszczy, Wałbrzycha, Leszna i Trójmiasta!!!

Gauranga!!!!!!!!!

W.s. Rameśvar das


Zobacz galerię

Skomentuj artykuł



foto galeria

Spotkanie z Bhakti Jogą - Wrocław 09.06.2018

Na forum

Ratha Yatra 2026 - Raport finansowy
Zobacz najnowszy postinfo
REDAKCJA
9 mar 2026

Wyniki dystrybucji książek Śrila Prabhupada w 2025 roku
Zobacz najnowszy postinfo
REDAKCJA
4 sty 2026

Wyniki Grudniowego Maratonu Srila Prabhupada 2025
Zobacz najnowszy postinfo
REDAKCJA
4 sty 2026

Pytania - początki z Bhagavad gitą
Zobacz najnowszy postinfo
Pavana Caitania
16 gru 2025

Towarzystwo bhaktów
Zobacz najnowszy postinfo
audarya
22 wrz 2025

Wyszukiwarka



online: 2